• Wpisów:324
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 09:59
  • Licznik odwiedzin:14 872 / 2077 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie wiem już czy żyję,
nie martwię się o ten bezsens,
póki widzę uśmiech w ich oczach,
czuje dotyk ich serc - jestem.
 

 
O mnie nie martw się...
 

 
my eyes are bleeding tears from my mind
niby głupia bajka, a dała mi więcej niż większość ludzi


 

 
Ronie przez Ciebie kolejną z łez,
szkoda że jest krwista a nie przeźroczysta nie ?
 

 
Chwila łapie oddech
chwilami też tak robię,
odpoczywam nad potokiem,
myśli rzece ręce mocze.
Chwilami mam też oddech
spokojny, a chwila mija mi
w moment. Siedzę przy herbacie,
z piernikami, z Bogiem.

 

 
"Girl...It's easy to love me now
Would you love me if I was down and out?
Would you still have love for me? Girl.."
 

 
"Ice, Cold
Ice, Froze
Snow, Cold
Wind, Froze

Ice, Cold
Water, Froze
Wind, Froze
Snow, Cold"
 

 
Mam już dość patrzeć na ten świat jak Itachi,
chciałbym tylko by moje oczy przestały krwią łzawić,
spokój to tak dużo, a zarazem też nic,
a nie mogę go sięgnąć choć mówią, że jestem na fali,
a mi się wydaję że to przez te fale,
mam tak ciężko i niełatwe,
stawiam przed sobą wyzwanie,
by z demonami w myślach się bić.

Mają tam przewagę, mogą więcej niż ja,
jest ich więcej niż tylko ja,
a ja nie mogę splamić,
honoru i będę walczyć,
muszę być jak pieprzony Itachi,
bo jeśli ja tego nie wygram,
to zakończę tą walkę martwy.
 

 
"Latarnie wszędzie dawno zgasły
Jedynie jeszcze świecą gwiazdy
A pośród nich się zastanawiam
Czy znajdę czas, który ucieka nadal?"
 

 
Panie, ja Twój litościwy syn i sługa,
padam przed Tobą na kolano,
chciałbym byś pokazał mi to czego szukam,
by w moim mroku zapanowało światło.

Ojcze, ja jako, spóścizna po Archaniele Michale,
Proszę, byś dał mi siłę, bym walczył w chwale,
z sobą samym i swoimi myślami,
z wielkim zmartwieniem!
jakie krąży nad głowami,owiec Twych,
bym mógł podnieś miecz anielski,
jakim będzie me słowo i,
odgonił demony z głowy, precz, niech idą w dym.
a diabeł niepokorny wciąż przy mnie jest,
wskazuje nieszczęście i pech,
zasłania oczy mnie i chce bym wątpił w słowa Twe.

A ja walczyć będę Panie, ta długo aż starczy mi sił
wierze, że jesteś obok nawet gdybym opadł z nich.
Wierze, że "czas", który tak ludzie bardzo chcą mierzyć i nazywać,
poświęcisz mi, lecz nie tylko w trudnych chwilach.
 

 
Władysław Orkan
"Onego czasu przyszedł Mistrz — z górnej krainy
I szedł w dolinę cichych łez — wiecznych padołów,
A z Nim odwieczny pokój szedł — pokój aniołów
Ujarzmiać ziemskie syny zgliszcz — aniołów
z gliny.
A miał On w sercu mordów lęk — bojaźń dzieciny;
Najcichszych uczniów z sobą brał — i apostołów
I szedł z miłością wielką w świat — na cichy
połów,
Nieustraszony jawą mąk — za obce winy.
A miał nad światem dziwną moc — i władzę
dziwną,
Chociaż nie dzierżył złotych rózg — berła Syjonu,
Ale z pokoju wity znak — gałęź oliwną.
A miał zaprawdę wielką moc — majestat tronu,
Gdy nad jeziorem w jasną noc — cisi i niemi
Stali uczniowie, a On rzekł: „Pokój na ziemi..." "
 

 
Ach zamknij już oczy, śpij, ulżyj emocjom,
zapomnij o wszystkim, daj sobie odpocząć,
niech Cie nie zwodzą złe myśli,

Połóż się, wyostrz zmysły, skup się na sercu,
niech Twój instynkt, zamilknie, wiesz już ?
 

 
Idealny przykład rymów wielokrotnych plus meritum tekstu i flow, nie ma nic lepszego. :3

"To jest taki numer taki joint do ciebie
Ty słuchasz a ja mówię jak stąd do nie wiem
Ale jak mnie kiedyś spotkasz to rusz się
I daj uśmiech

Z tobą mogę nawet aeroplanem śmigać
Zabrałbym cię skarbie Australię podziwiać
Mamy wyobraźnię, fantazje oryginał
Patrz na panoramę tego co fajne i masz
Prawdziwą magię, jak najbardziej styl
To niedokładnie jest standardem dziś
Ale jesteśmy dźwiękiem, który zawsze obok
A te pętle i poziom to nasze logo"
 

 
Obudziłem się dziś i potrzebowałem tych słów jak nigdy,
potrzebuję rozmowy, uwolnić myśli, uczuć bliskich
czuje się jakby plan się w końcu ziścił,
myślę, że mogę w końcu odpocząć, choć nie wiem nic
i nie przeszkadza mi to, aż pełen jestem dziwnych
emocji, doznań obcych mi.
  • awatar Ty wiesz kto: Napisz do mnie
  • awatar Gość: DZIĘKUJĘ... Zatroszczyłeś się, bym z głodu nie zmarła - I za to Ci serdecznie dziękuję Nie wiem tylko, czemu twa dusza się czasem darła - Przecież w niczym cię nie ograniczam i nie blokuję Możesz czynić, co tylko chcesz I kochać też możesz swojego ulubieńca To wszystko sam z siebie wiesz - Czemu na twarzy dostajesz rumieńca? Czemu jesteś tak bardzo markotny I jakby zły czy onieśmielony? Czemu raz jesteś jak bagno i błotny - A innym razem - oparciem i rozanielony? Czemu dusza twa słowicza Czasem jest nie do poznania? Jakby mnie z czegoś rozlicza Jakby ma wymagania? Przecież łączy nas uczucie czyste I serca piękne powiązanie - Łączą nas chyba też śluby wieczyste Że zawsze będziemy mieli o siebie nawzajem staranie???
  • awatar Gość: KOCHANIE, NIE AWANTURUJ SIĘ! :* Kochanie, nie musisz sie awanturować - Bo przeciez nie musisz ode mnie niczego kupować! :3 Mozesz byc całkowicie samowystarczalny Jak gorący zdrój geotermalny XD Masz przecież kasy jak lodu Masz do woli słoików miodu Masz wszystko, czego dusza zapragnie - Czegóż więc szukasz u mnie gdzieś na społecznym dnie? Twoje są przecież wszystkie bogactwa I wszelkie najbogatsze bractwa Twoje są najpiękniejsze świata panny - Więc czegoż to u mnie szuka twój duch ranny??
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dykcja profesora magiczna i onieśmielająca,
mimo, że pod garniturem profesor trzyma chłopca,
jego wzrok szczery a zarazem trochę posępny,
widać w nim było chłód i ogień piekielny.
Profesor już wysłużony człowiek,
obyty ze światem, mówił sam nie raz,
że doświadczenia zjada na śniadanie.

Dzień był pierwszym dniem roku studenckiego,
nowi studenci, studentki, trzeba zadbać o przyszłość kogoś innego,
Więc by się nie spóźnić, profesor popijając herbatę,
dziesięć minut wcześniej przyszedł by otworzyć sale.
Sala otwarta, głodni wiedzy wchodzą i zajmują miejsca,
czas nastał, profesor wstaje i głos zabiera,
Witam…..

Boże co ten dziad tak długo gada myślę sobie,
mógłby skończyć chce już iść na piwo, nooo kończ ziomeeek.
Aż tu nagle patrzę i mam tylko yyyyy w głowie,
coś mnie rozkojarzyło, tak jakby piwo prysło w mojej głowie,
ja cały w myślach lepki, nie mogę się ruszyć ani od podłogi odczepić,
nie wiem co się dzieje, chyba tonę,
to jakieś czary myślę sobie przestańcie dam złota tonę,
Bum przecieram oczy, co się stało dojść nie mogę,
siedzę jak siedziałem, w dodatku się nie topię,
nie ma piwa, suche moje ciało i dłonie,
choć prawie w rozkojarzeniu utonąłem .

Profesor miał dar i czasem widział co się dzieje w czyjejś głowie,
stoi na Sali patrzy na kogoś a ten w myślach tonie,
myśli sobie boże co to za dzieci szalone,
nie dam się rozkojarzyć i jakoś to w siebie wchłonie,
A tu Bum, profesorowi aż zatrzęsły się dłonie,
kogoś wielka fala zalała, jakiej on jeszcze nie znał, na to bowiem,
profesor zareagował tylko yyyy,
a nie ja to znam, stwierdza po chwili sam w sobie,
lecz dał się rozkojarzyć, aż nie wierzy w to, że
ktoś u niego na zajęciach, tak często tonie.

Więc skoro była ich dwójka to kto jest drugi Panie psorze?

Nie, żebym się czepiał czy coś,
lecz rozkojarzonych była trójka,
ja profesor i ten ktoś ktoś kto czynił te cuda,
hah a tu morał jest prosty,
jak masz na myśli piwo nie patrz w piwne oczy.

Albo patrz ale Bóg wie jak się to skończy.
 

 
Pomysły jak każdy tworze myślami,
choć czasem mam wrażenie, że mają mnie za nic, (myśli)
bawią się podle, jedne krążą mozolnie,
inne pędzą jak konie, a trzecie skaczą w ogień

Aż tu przychodzi dzień taki
Że myśli nie dawały się tak bardzo we znaki

Widzą, nie wiem postać? Osobę ?
Nagle one, wszystkie spokojne,
siadają w kole, dyskutują jak profesorowie,
HALO HALO Panowie ja tu spać nie mogę !
a one ?
skaczą się i bawią, chochliki nieznośne,
jakoś jedno i drugie oko zamknąłem,
chyba zasnąłem,
o ile to już nie był sen,
bo gdyż oczy otworzyłem ponownie,
świat mój był inny,
myśli były przyjazne i spokojne,
coś mi tu nie pasuje – myślę pokornie,
ale się tym nie przejmuje bo czuję się dobrze.
 

 
Iskrzało mu w oczach, zielonych, kolorem odpowiadającym liściom korkowca,
gdy za spust, patrząc mu w oczy, los pociągał,

Iskry sypią się garściami, metal bił o metal,
kowal w rękawicach, czoło z potu ociera,

po powierzchni stosunkowo płaskiej, siarczanej, wielki kawał drzewa przeleciał,
czerwony był przy końcu, by na końcu przy iskrach w ogień się przebrać,

o drewno, jego kawałeczek
a na nim sianka trochę
i kolejny drzewiec, nagle uderza
i pociera i trze nim człowiek,
tak pewnie powstał pierwszy ogień,

Choć nie zawsze przy ogniu muszą być iskry,
to jakoś ludzie się uparli by one im towarzyszyły,
a Ty palisz się?
czy czekasz aż rozpalimy ?
 

 
Pomijając fakty,
To chciałbym, by każdy,
Mógł jak ja, Widzieć te wyrazy,

Fakty, które pomijamy,
To tak jakby,
W świecie bylibyśmy zabłąkani,

Fakty ach tak,
Fakt to prawdy akt,
A prawda, a nóż może być omylna,
I fakt, że można ja act'ować,
Sprawia, że prawda jest fałszywa.

Więc gdy wpadnie Ci w ręce złota ryba,
Zapytaj,
Czy prawda, która znasz jest prawdziwa.
 

 
Pomysły jak każdy tworze myślami,
choć czasem mam wrażenie, że mają mnie za nic,
bawią się podle, jedne krążą mozolnie,
inne pędzą jak konie, a trzecie skaczą w ogień

Aż tu przychodzi dzień taki
Że myśli nie dawały się tak bardzo we znaki

Widzę nie wiem postać? Osobę ?
Nagle one, wszystkie spokojne,
siadają w kole, dyskutują jak profesorowie,
HALO HALO Panowie ja tu spać nie mogę !
a one ?
skaczą się i bawią, chochliki nieznośne,
jakoś jedno i drugie oko zamknąłem,
chyba zasnąłem,
o ile to już nie był sen,
bo gdyż oczy otworzyłem ponownie,
świat mój był inny,
myśli były przyjazne i spokojne,
coś mi tu nie pasuje – myślę pokornie,
ale się tym nie przejmuje bo czuję się dobrze.
 

 
Poszedłbym na detoks, od życia rzecz jasna.

Nie piaszczyste plaże i nie rum w litrach,
To łąki, zachmurzone niebo i woda przejrzysta,
Muszelek tu brak, a rak żaden w wodzie nie chodzi,
Ta trawa i jej smak, a woda wino chłodzi,
To Wieś Galicyjska, wieś jak żadna inna,
Ta Wieś nie dba o innych, tylko o to co zmieści pod skrzydła, lecz jeśli tu zagościsz to przyjmie jak syna,
Więc mam nadzieje, że i mnie tam wciśnie, po czym
ja wycisnę dla niej wina, czerwone półsłodkie,
jak ma krew, lecz bez smaku, że jest winna.
Chce żeby mnie ocaliła, dała odpocząć od pędu życia,
więc pakuje manatki i jadę odpoczywać, aż zabraknie mi wina.
 

 
Jutro dom...
 

 
Rock yourself,
dużo tego ostatnio.
 

 
Trochę czasu jak zawsze mija, mnie porywają chwile, które chwilami zdawały się być nieskończonością. Te momenty, w których trakcie trwania uchodzi z Ciebie cała dzikość ludzka, kiedy stajemy się czymś więcej niż niby rzeczywistą materią, no to takie są moimi ulubionymi. Stety chwile które trwają w nieskończoność, bywają nie tylko przyjemne dla naszego podniebienia psychicznego, w mojej opinii to dobrze, ludzie są głodni emocji i jeśli któryś nam brak wychodzą one same z nas. Nie potrafię powiedzieć, co by było gdybyśmy odczuwali tylko pozytywne emocje od dziecka nie ucząc się pozostałych, aczkolwiek podejrzewam, że jest to nie możliwe. Wspominając widok na Eger i rozciągające się ziemie węgierskie, przypominam sobie że szukałem wtedy odpowiedzi, obserwując stale rozrastający się Nowy Jork, czułem się podekscytowany, ogarniało mnie pragnienie, a wręcz chęć poznania na tyle blisko każdej pojedynczej alejki, bym mógł powiedzieć, że jestem stąd i tu jest moje miejsce. Stąpając po brukowych kostkach Cambrigde, zimnych, starych i pogrążonych w milczeniu, emanujące stamtąd tajemnica, historia i wiedza przyciągała tak, że o mało się nie zakochałem. Piękno zamku w Budapeszcie, połączone z mrokiem jego krypt do dziś wzbudza we mnie dreszcz przechodzącym po ciele, ciągnąc za sobą pożądanie do posiadania takich wyjątków na wyłączność.
Pewnego dnia, zwiedzając Przemyśl, szukając miejsca konsensusu i spokoju, znalazłem się w idealnym miejscu i czasie, był to zachód słońca, które przybrało czerwoną peleryn powoli gasnąc, chmury wykąpane w fioletowej farbie, pasły się na niebie niczym owce, a ja patrząc na to nie chciałem niczego więcej. Kończąc, jakby to co niektórzy nazwali przechwalanie, chciałem przedstawić największe piękno jakiego byłem do tej pory świadkiem, była to taka sama chwila jak te opisane przed chwilą, krótka ujmująca i nie zapomniana, ale odznaczała się tym, że nie patrzyłem na coś, czy też w coś. Patrzyłem prosto w oczy, oczy są dla mnie nieopisywalnym źródłem emocji, łączącym w sobie odpowiedzi na pytania mnie nurtujące, to, że przy nich czułem gdzie jest moje miejsce, ponadto przyciągały mnie do siebie i z zimnym dreszczem pożądania ich tylko dla siebie, a jeszcze większym jej właścicielki, czułem, iż mogę być przy nich spokojny. Niczego więcej nie potrzebując, patrzyłem w te oczy dostrzegając w nich ją, dokładnie jej nagą duszę, odpowiadającą na pytanie które jeszcze nie zdążyło mi przyjsć do głowy, kim jest.
Nowe refleksje w głowie i jak zawsze za mało miejsca w czasie moim żebym je spisał, jednak
są zawsze w mojej głowie, chodź czasem myślę, że jest to puste miejsce.
  • awatar Ty wiesz kto: napisz mi na priv co myślisz po przeczytaniu ;p
  • awatar Ty wiesz kto: czytaj kiedy chcesz ;) dziękuje i wzajemnie :p
  • awatar Gość: Pada mi bateria - przeczytam to pozniej, ok? Całuski, miłego dnia! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Życie się rodzi, życie umiera.
Lecz czym jest życie?
Dla mnie to jakby złączyć te wszystkie oczy które spotkałem w życiu, w jedno oko, coś jak księżyc, świecące nade mną odbitymi promieniami emocji związanych z ich właścicielami, które na mnie padają i rozgrzewają do czerwoności, przynoszą łzy, koszmary pełne krwi, lub świecą tak blado, że zaczynam przy nich marznąć. Możemy zaszufladkować któreś oczy, nie widzieć ich blasku, ale wyjątkowość oczu zawsze zapewnia przyzwanie uczuć, zawsze czujesz ten sam dreszcz, zapowiadający nadchodzące promienie emocji, czasem przynoszą one mocne zakłopotanie, a czasem obłęd, tęsknotę, a nawet miłość i wiele innych. Oczu nie da rady zastąpić, mogą pojawić się nowe, nie porzucimy ich, bo i tak zawsze będą tylko nasze, a to co się w nich chowa nie wyjdzie samo bez pomocy, więc może chcesz ich lepiej czasem nie otwierać?
 

 
Widzę złoto w Twoich oczach, chodź jak Itachi je chowasz,
Włosy spadające Ci na twarz, uśmiech pod nimi się chowa.
Władczość Cię porywa,
jednak tego nie skrywasz,
a Twój dotyk jak naciągnięta cięciwa,
moje myśli do Twoje woli nagina.
I patrząc Ci w oczy, czuję się jak vamipr w nocy,
to budzi we mnie dzikie żywioły,
szczerze kły, ciągnę za włosy,
Twojej krwi nigdy nie mam dosyć.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Nie wiem co czuję jakbym był waga,
A mierzyć ciężary jest mi tu dane,
Pomiędzy nimi ja chce się bawić,
Skacząc z szali na szale,

Bezwładnie jak liść spadający na ziemie,
Lece nie wiedząc co ze mną będzie,
Przede mną przyszłości dzieje
Jednak przy wichrze kruszeje

Ach i och mam tylko w glowie
Pełnej prądu myśli
Elektrownia uczuć
może i u Ciebie gniazdko z tych złych wyczyści.


Chyba największa kmina ever
 

 
dwapiętnaście zamknięty, do przodu bardzo

W nocy usłyszałem najmilsze słowa w życiu
"Masz bardzo smutne oczy"
na rozkmine
 

 
Czy potrafimy zatrzymać nasze myśli ?
 

 
nie lubię świąt i lubić pewnie nie będę,
jestem jak grinch, bo w zieleni czuje się pewnie,
i nie jestem jak on, bo nie wkurwia mnie czyjeś szczęście,
lecz te fałszywe uśmiechy i życzenia, których spełnienia w tej bajce nie będzie.
Jak dla mnie na święta to ciepłe kraje, albo Aspen i na nartach duszo szalej,
nic nie robić, pić drinki, jeść małże, patrzeć jak tańczysz na barze.

Kolejne święta bez osób kilku, pamiętam o każdej z nich
tak jak w moich tekstach o przecinku,
więc w sumie są ze mną, bo mam ich w sercu,
lecz w sumie ich nie ma, bo nie mogę poczuć ich ręki na przedramieniu.
 

 

3W

Weź tego małego chłopca który jest we mnie, na spacer, za rękę,
a wtedy dowiesz się, że Twoje miejsce, to moje serce.
Weź moje oczy i zasłoń je swoimi powiekami myśli,
niech każda z nich stanie się czymś idealnie krystalicznym.
Weź już to ode mnie, nie chcę byś działała jak narkotyk we mnie,
jednak chcę byś mnie odurzała na nowo codziennie, utrzymywała w uzależnieniu dzień w dzień
i musiałbym to robić mimo że to złe lecz nieopisanie przyjemne.
 

 
A z Ciebie to mam beke dalej ;D